Niepełnosprawnosć - czy to nadal tabu?

W krajach wysokorozwiniętych, takich jak Stany Zjednoczone czy Niemcy, niepełnosprawność od dawna nie stanowi już tematu tabu, a osoby dotknięte najróżniejszymi chorobami, utrudniającymi im normalne funkcjonowanie, są nie tylko powszechnie akceptowane, spotykają się z dużą życzliwością, ale mogą również liczyć na kompleksową pomoc ze strony Państwa. W Polsce niestety, problem niepełnosprawności przez wiele lat był „zamiatany pod dywan”, a osoby chore na każdym kroku spotykały się z nietolerancją, niechęcią, brakiem zainteresowania ze strony Państwa czy napiętnowaniem przez społeczeństwo .Dodatkowo podobne problemy dotycząca innych grup zagrożonych wykluczeniem społecznym, to osoby starsze i  nie umiejące się odnaleźć w obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Choć na przestrzeni ostatnich lat, chociażby za sprawą naszego członkostwa w UE, niewątpliwie życie osób niepełnosprawnych uległo polepszeniu, to nie da się ukryć, że w dalszym ciągu pozostało jeszcze wiele pracy do wykonania. Głównym zadaniem powstałej w 2015 roku Fundacji „ASYK”, jest wychodzenie naprzeciw problemom, z którymi osoby niepełnosprawne muszą borykać się w swoim codziennym życiu.

FotoliaComp_80504354_OmbfAPVB14ZVtfv5nTi4Qg7GVk5rGg9V_W95
Historia fundacji

Historia Fundacji ASYK jest szczególna, gdyż jest ona nierozerwalnie połączona z historią pewnego człowieka, który pomimo, że sam przeszedł przez piekło, znalazł siłę, aby wszystkie złe doświadczenia, które go spotkały wykorzystać, pomagając innym ludziom.

Pan Wojciech Kołodziejczyk pomysłodawca i założyciel Fundacji ASYK, w 2006 roku uległ wypadkowi, w wyniku którego odniósł bardzo poważne obrażenia. Będąc w śpiączce usłyszał jak lekarz informuje jego żonę, iż nie dają mu właściwie żadnych szans. Pomimo, że Pan Kołodziejczyk spotkał na swojej drodze wspaniałych lekarzy oraz, iż cały czas wspierali go jego bliscy, to jednak rzeczywistość po wybudzeniu ze śpiączki okazała się bardzo brutalna. Przez pół roku od wypadku, Pan Wojciech nie był w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa, a obecnie czyni to z wielkim trudem, z uwagi na uszkodzone struny głosowe i utrzymujący się paraliż. Każda, nawet najprostsza czynność wymaga heroicznego zaangażowania i wielkiej siły.

Znajomi i rodzina Pana Wojciecha twierdzą, że dzięki jego wewnętrznej sile, udało mu się tak dużo osiągnąć w walce o swoje zdrowie. Pan Kołodziejrzyk twierdzi jednak, że chodzi o coś więcej.

Motorem napędowych jego działań na rzecz osób dotkniętych niepełnosprawnością stały się słowa

„nie chodzi o to, aby iść do celu, chodzi o to, aby iść po słonecznej stronie ” (M. Edeleman).

Pan Wojciech przebywając praktycznie bez przerwy przez dwa lata po wypadku w różnych szpitalach, zaobserwował bezradność współtowarzyszy niedoli w radzeniu sobie z nową sytuacją życiową, często bez najmniejszego wsparcia ze strony najbliższych. Obecny stan usług medycznych nie gwarantuje pełnej rehabilitacji, nie wspominając już o aspekcie psychologicznym, co powoduje u chorych apatie i zniechęcenie, a więc rezygnację z walki z chorobą.

Jak sam o sobie mówi Pan Kołodziejczyk wszystko co spotkało go od wypadku, uczyniło go „specjalistą od tego, jak uczynić niemożliwe możliwym”.

To właśnie ta wewnętrzna siła, poczucie misji oraz świadomość z czym na co dzień muszą borykać się osoby niepełnosprawne popchnęły Pana Wojciecha Kołodziejczyka do powołania do życia Fundacji ASYK, która 24 czerwca 2015 roku została oficjalnie zarejestrowana w KRS.

fotolia_68529707